::: MENU :::

Dzień Zwycięstwa

czy naprawdę?

cementery

Dziś w Polsce obchodzimy Dzień Zwycięstwa, podczas gdy tak naprawdę święto to przypadało wczoraj, bo to 8 maja 1945 r. wojska niemieckie podpisały kapitulację. I ten moment został uznany za koniec II wojny światowej.
Dzień Zwycięstwa... tylko czy to tak naprawdę było zwycięstwo?
Ludzie zginęli, zamęczeni na śmierć, spaleni, unicestwieni tylko dlatego, że jednemu małemu człowieczkowi wydawało się, że są gorsi i nie pasują do jego wizji świata.
Jedne narody wyszło z tego tryumfalnie, wprost w ramiona wolności, tej prawdziwej...
Inne zostały wciśnięte pod but Wielkiego Radzieckiego Brata i w dodatku trzeba było jeszcze deklarować dozgonną wdzięczność, miłość i przywiązanie, bo jeśli nie... Łubianka, łagry albo śmierć.

Ktoś powie: "Gdyby nie Ruskie, to by nas nie było"...
Hmm, ja powiedziałabym inaczej: gdyby Hitler nie był tak zapatrzony w siebie i w swoją domniemaną potęgę i gdyby nie najechał Związku Radzieckiego w 1941 r., gdyby utrzymał swój sojusz ze Stalinem... to ciekawe jak by wyglądała dziś Europa. O Polsce nie wspominając, bo na pewno nie wyszlibyśmy z tego cało, nawet po 45 latach niewoli.

A ten Dzień Zwycięstwa... Wspaniałomyślni Rosjanie nawet datę świętowania nam narzucili, w końcu u nich jest inny kalendarz, a my jako sojusznicy (choć trafniej byłoby powiedzieć "poddani") musieliśmy przyjąć kryteria zwycięzcy. I wcisnęli nas "Ruskie" sobie pod obcas na 44 lata. I gnietli ile wlezie...

Ten wpis został zamieszczony w kategorii wiadomości, posiada tagi święta, okazja i był prawdziwy na dzień 9 Maj 2014

Komentarze do wpisu

Mollom CAPTCHA

Komentarze

Jeszcze nikt nie skomentował tej strony.

Komentarze w kanele RSS dla tego wpisu | Subskrybuj kanał RSS dla całego serwisu